16 listopada 2012

Epilog



#Ona
                Każdego czasem nachodzą wątpliwości, czy podjął odpowiednią decyzję. Są jednak takie, od których zwyczajnie nie ma już odwrotu. Niczego nie żałowała. Obiecała przecież, że już nigdy go nie zostawi. Chciała dotrzymać słowa, chociaż nie zawsze było łatwo. Przez ostatnie dwa lata zniosła zdecydowanie więcej, niż była w stanie udźwignąć. Przyjaciele mówili, że jest silna. Teraz jednak czuła się zmęczona. Czy mogła na nim polegać? Oczywiście. Przez ostatnie miesiące nauczyli się, co oznacza wzajemne zaufanie. Zdarzały się fałszywe głosy, które chciały zmącić ich spokój oraz doprowadzić do rozpadu idealnego związku.
                Zajrzała do pokoju, a obrazek, który tam zastała sprawił, że w oczach zalśniły łzy. Jeszcze przed rokiem Zayn Malik był na odwyku. Nie miał na tyle silnej woli, by zerwać z nałogiem. Dopiero izolacja od najbliższych obudziła w nim chęć do walki z samym sobą.
- Właśnie zasnęła – szepnął mulat, tuląc do siebie małą istotkę.

#On
                Dopiero po wyjściu z odwyku przekonał się, że ma jeszcze całe życie przed sobą i nie powinien go marnować. Już myślał, że stoczył się na samo dno, a wtedy Verruca wyciągnęła pomocną dłoń. Nie odwróciła się od niego nawet na chwilę. W milczeniu znosiła wszelkie krytyczne uwagi po swoim oraz jego adresem. Dodawała mu siły i sprawiła, że teraz był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
                Nie byli gotowi na dziecko, ale postanowili zmierzyć się z tym wyzwaniem rzuconym przez los. A przecież są tacy młodzi. Nie było chyba osoby, która nie zastanawiałaby się, jak oni sobie poradzą. Przez pierwsze miesiące potrzebowali pomocy nie jednej, a dwóch opiekunek. Jego mama również opiekowała się wnuczką. Uważała, że mała Zahia Malik przyszła na świat o kilka lat za wcześnie, ale chciała dla niej jak najlepiej.
- Jutro musimy zabrać ją na szczepienia – przypomniała Verruca. – Znajdziesz czas?
- Swoje części już skończyłem nagrywać, więc moja obecność w studiu jest zbędna.
- To dobrze – brunetka uśmiechnęła się szeroko.
Prócz Zahii nie było drugiej kobiety, którą darzyłby większą miłością. Tak – czuł się wreszcie człowiekiem spełnionym.  Był członkiem popularnego zespołu, miał najwspanialszą dziewczynę na świecie, a do tego jeszcze uroczą córeczkę.
Niczego więcej nie potrzebował do szczęścia. 


No i koniec. Kto by się spodziewał, że to tak szybko nastąpi. Dziękuję, że ze mną byliście! :*
A teraz możecie znaleźć mnie tutaj:

Archiwum bloga